W związku z nadmiarem czasu przez wirusa SARS CoV-2 czas zacząć porządki :)
W zdjęciach też:)
W styczniu dane mi było odwiedzić Włochy (wirus jeszcze siedział w Chinach, także bez obaw:)
Wyjazd tak na prawdę na trasy zjazdowe w ośrodku narciarskim
SKIAREA CAMPIGLIO DOLOMITI DI BRENTA,
ale na wszelki wypadek zabraliśmy narty skiturowe.
3,5 dnia jeżdzenia, 1,5 dnia chodzenia na turach.
Na nartach "za granicą" w ośrodkach z prawdziwego zdarzenia byłem pierwszy raz i jeśli nie
byłaś/-eś to szczerze polecam :) Nie wiem, ile czasu musi minąć, żebym wyjął narty
na polskie stoki...
Przed nami pierwsza górka na pierwszy krótki wypad skiturowy.
Warunki do zjazdu dla koneserów i chyba do takich należymy:)
Na wierzchu cienka zmrożona warstwa, pod spodem ciężki śnieg.
Drugi wypad bardziej ambitny, poszliśmy na cały dzień do Lago Serodoli (2370m n.p.m.)
Na dzień dobry dowiedziałem się, że karta SD do aparatu (lustrzanka) siedzi sobie w laptopie w pokoju hotelowym:) także nie ma to jak nieść bezużyteczny duży aparat:)
Zjazd lasem, walka ze sobą i ze sobą:)
Warunki bardziej niż dla koneserów:)
Co nie zmienia faktu, że i tak było fajnie:)
Gdzieś tam byliśmy!














